sobota, 1 czerwca 2013

a na główce..


Drogie Mamy 'wlochatych' bobasow ;)

zaczynam troszeczke rozumiec marudzenie przy pielegnacji Ich wloskow ;P

... moja po urodzeniu czarna i 'wlochata' tez byla...

niestety dosc krotko...

potem te wloski wszystkie stracila

az wkoncu zaczely rosnac :D

teraz - i spinke wepniemy, i kiteczka zrobimy <3

oprocz tych z boku, nad uszkami

bo spanie na boku sobie od malego upatrzyla, jak mamusia ;)

i z prawego na lewy, lewego na prawy wedruje przy kazdej drzemce

nie pozwala im swobodnie rosnac ;P

nigdy tez nie podcinalam Jej wloskow, 

bo ze niby jak mam to zrobic? podciac te, ktore dopiero urosly?

nieeeeee - podetne pozniej ;)

a wiele tez osob tych wloskow nie widzi 

bo prawda jest ze uwielbiam zakladac malej przeroznosci na glowke 

(bo do czapek, opasek itp mam slabosc)

i nie zawsze je widac 

dzis pokazemy ich troche :)

dosc dlugo nie pisalam, bo czasu brakuje...doba za krotka :/

zdjec tez nie bylo (laptop odmowil posluszenstwa)

ale odzyskane, zgrane i wrzucac zaczynam

pokaze, co szylam jakis czas temu, zanim 
(zaraz po laptopie)
maszyna do szycia przestala wspolpracowac :(

laptop dziala, to moze i maszyna zacznie :]

a tymczasem  powstaly chustki na szyje, na glowe, kilka opasek

czesc z nich ponizej:




 

 



 





















a taka na Chrzest mamusia uszyla:



a obecnie opiekuje sie malutka

bo niestety zlapala od taty jakies paskudztwo

a i mnie nie ominelo.. czerwiec i chorowac? za jakie grzechy!

no coz nie minelo, a coraz gorzej wrecz bylo:

najpierw malenka marudna byla, straaasznie marudna

przy zabkowaniu to nie ma porownania

potem w nocy pobudka co chwile

nocy co prawda nie przesypia ale teraz to byl naprawde hardcore.. 
co 10min z zegarkiem w reku, a i co 5 sie zdarzalo
nawet u mamusi i tatusia nie pomagalo..

dalej oczka jakies zarozowione

pojechalismy, doktorek oblookal

a wczesniej ktos troche nastraszyl bo miedzy wierszami 
przez chwile nawet padlo haslo - mononukleoza

!?!

bo tak sie u kogos zaczelo

ale uffff... na szczescie w nieszczesciu to nie to!

ostre zapalenie gardla i zapalenie spojowek..

oczka juz w normie - dwa dni kropelek i sa bialutkie ;)

kaszelek w nocy malutka T. nadal meczy i glosik wciaz inny

ale poza tym apetyt znow mamy i to nie do pojecia

 hmmm ciekawe po kim :P

i usmiech tez wrocil, troche szalenstwa i zabawy na dworze

nie ma lepszego lekarstwa niz swieze powietrze...

a ze goraczki juz nie ma

kaszelek sie odrywa i nieczesto pojawia

nie wiem jak Wy Mamy ale my malutka na powietrze wypuszczamy...

zwlaszcza kiedy na zewnatrz cieplej niz w srodku

niestety katar lejacy sie z noska nie do opanowania :/





 a ze czas minal i do pokoju juz pora

to i usmiech z buzki tez zniknal... :(

ehh za pare dni zdrowa jak ryba znowu cale dnie bedzie brykac na trawniku ;)

a wloski jakis czas temu o takie byly:


 i korkociagi z tylu sie porobily:




 zyczcie nam zdrowka, troche sie przyda ;)

sciskamy goraco! <3

a okazji Waszego Święta nasze łobuzy ;)



nie zgadzam sie na kopiowanie, 
wykorzystywanie i jakiekolwiek przetwarzanie moich zdjec!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz