Namiocik, "A"
na początku pomyślałam o wersji domowej..
ale rozmiar chyba bardziej ogrodowy wyszedł..
niby troszkę ponad metr, a taki olbrzym ;)
Więc duży, ciężki i
ciężki do uszycia..
Najlepiej chyba jednak
po dłuższych rozmyśleniach
przyda się latem (czyli za niedługo)
jako wigwamik na trawniczek..
to się teraz rozmarzyłam.
(kilka rad swoich podpowiem):
- musi mieć sznureczki na całej długości
(nie jak piszą na stronkach, że dół wystarczy
chyba że z cieniutkiego, lekkiego materiału)
wierzcie mi! w przypadku grubaska będzie łatwiej, a i ładniej napewno
- na podłodze bez wykładzin, czy dywanów (patrz deski, kafle)
musi być związany, żeby nóżki nie uciekały
i wzmocniony na dole, co by się nie bujał
- dodałabym jeszcze śrubki na łączeniu desek
(zrobić tego nie mogłam, bo rozkręcony dostarczać miałam)
- do wersji pokojowej bez przodu i tyłu (napewno łatwiej :P)
W zasadzie najlepiej żeby był z cieniutkiego materiału zrobiony...
W wersji do ogrodu, gdzie deski zaprą się o trawniczek, ziemię czy inne podłoże..
nic więcej nie potrzeba,
sam się zaprze
i stabilnym będzie ;)
Głównie tu o rozjeżdżające się przy mocnym nacisku deski się rozchodzi :P
A rozchodzić się nie ma,
wkońcu dla dzieci, szalejących, wskakujących, wyskakujących jak rakieta przeznaczony ;)
Sznureczki więc wszyłam od razu, żeby stabilniej było :)
U nas dywanik sobie leży, więc stał twardo, ale na pół pokoju :P
Resztę pozostawiam nowym właścicielom <3
Przecież złożony musiałam dowieść :P
Zaczęło się od szkieletu.. wydawało się proste..
Ale pomoc potrzebna, podpórki również
a i sznurek całości nie mógł utrzymać, więc upadków i powstań było wiele ;)
Zaczęłam od szkieletu...
zaczęłam w ten sposób, żeby deseczek źle nie przyciąć!
sam natomiast materiał wcześniej przygotowywałam:
Taszka pomiary nawet środka robiła ;)
Zmierzone, wiemy gdzie ciąć, więc szkielet gotowy:
Poprawki robiła osobista asystentka:
Przód i tył:
Prób wytrzymałościowych było wiele ;)
Wejście przez drzwi, wyjście gdzie tylko się da :P
Tu tak spokojnie, grzecznie, przez drzwi ;)
O czym pisałam...
Tak - na dywanie - nie drgnie!
Na deskach - wymaga kombinacji (patrz wyżej) ;)
Ostatecznie wygląda tak:
W wersji rozłożonej zajmuje zdecydowanie mniej miejsca ;)
Pakujemy:
Poprawiamy:
Ubieramy:
i w drogę ;)
Dobrej nocki!
A tym, co nas na FB nie widzą:
Taszulka:
i Biedronkowy
dla odmiany :P
nabytek:
bo wąsy też lubimy ;)



















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz