Dziś po raz pierwszy nie szyłam, a odnawiałam laleczkę:
trochę łysiejącą, z odpadającymi ustami i noskiem, bez ubranka...
boki włosów na ostatkach nici:
i lekka gdzieniegdzie łysinka:
z za wysokim czołem:
obniżyłam grzywkę, założyłam opaskę:
i zostały oczy jak widać na próbę - stare i nowe, do wyboru:
Mama Anusi wybrała te zamknięte, ja osobiście też takie wolę :)
ubranko i cała lala gotowe do oddania:
włosy związałam w dwa warkocze:
Jutro trafi do maleńkiej Ani :)
Niestety usłyszała to moja równie mała T.:
która powiedziała: "Mamo posie nie dawamy Ani"
Oczywiście tylko przez chwilkę.
Chyba nigdy nie wspominałam, że kiedy tylko o Ani usłyszy
to jedzie do Niej kilkanaście razy w ciągu dnia... ;)
Potem pakowała nawet czapki, tylko dla Ani -
słodziak mój <3
Także Aniu nie martw się, laleczka do Ciebie wróci niebawem!






śliczna lala, podziwiam pomysłowość :)
OdpowiedzUsuńw wolnej chwili zapraszam do siebie, pozdrawiam!
bardzo dziękuje :)
Usuń