Dziś troszkę poszyłam <3
efekt jest taki:
Kombinezon - po pierwsze łatwo nie było,
a po drugie jakoś trzeba go na siebie założyć...
tylko jak?
kiedy matka zapomniała, że tak być chyba powinno,
że i jakieś otwarcie by się przydało ;)
nogawką...hmmm zwężana, raczej nie da rady...
rękawki odpadają :P
zostaje przez głowę, ale musiałabym powiększyć
rocięłam więc, głupiutka ja, z tyłu ale obszyje już jutro
dziś enough :D
Na moim rozgadanym czorciku - tadam:
Później troszkę powietrza po całym dniu:
Matkę zemdliło dla odmiany :P
idzie spać...
Dobrej nocki kochani!
Śpijcie dobzie - jak powiada Taszka :D



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz