Drogie Mamy 'wlochatych' bobasow ;)
zaczynam troszeczke rozumiec marudzenie przy pielegnacji Ich wloskow ;P
... moja po urodzeniu czarna i 'wlochata' tez byla...
niestety dosc krotko...
potem te wloski wszystkie stracila
az wkoncu zaczely rosnac :D
teraz - i spinke wepniemy, i kiteczka zrobimy <3
oprocz tych z boku, nad uszkami
bo spanie na boku sobie od malego upatrzyla, jak mamusia ;)
i z prawego na lewy, lewego na prawy wedruje przy kazdej drzemce
nie pozwala im swobodnie rosnac ;P
nigdy tez nie podcinalam Jej wloskow,
bo ze niby jak mam to zrobic? podciac te, ktore dopiero urosly?
nieeeeee - podetne pozniej ;)
a wiele tez osob tych wloskow nie widzi
bo prawda jest ze uwielbiam zakladac malej przeroznosci na glowke
(bo do czapek, opasek itp mam slabosc)
i nie zawsze je widac
dzis pokazemy ich troche :)
dosc dlugo nie pisalam, bo czasu brakuje...doba za krotka :/
zdjec tez nie bylo (laptop odmowil posluszenstwa)
ale odzyskane, zgrane i wrzucac zaczynam
pokaze, co szylam jakis czas temu, zanim
(zaraz po laptopie)
maszyna do szycia przestala wspolpracowac :(
laptop dziala, to moze i maszyna zacznie :]
a tymczasem powstaly chustki na szyje, na glowe, kilka opasek
czesc z nich ponizej:
a taka na Chrzest mamusia uszyla:
a obecnie opiekuje sie malutka
bo niestety zlapala od taty jakies paskudztwo
a i mnie nie ominelo.. czerwiec i chorowac? za jakie grzechy!
no coz nie minelo, a coraz gorzej wrecz bylo:
najpierw malenka marudna byla, straaasznie marudna
przy zabkowaniu to nie ma porownania
potem w nocy pobudka co chwile
nocy co prawda nie przesypia ale teraz to byl naprawde hardcore..
co 10min z zegarkiem w reku, a i co 5 sie zdarzalo
nawet u mamusi i tatusia nie pomagalo..
dalej oczka jakies zarozowione
pojechalismy, doktorek oblookal
a wczesniej ktos troche nastraszyl bo miedzy wierszami
przez chwile nawet padlo haslo - mononukleoza
!?!
bo tak sie u kogos zaczelo
ale uffff... na szczescie w nieszczesciu to nie to!
ostre zapalenie gardla i zapalenie spojowek..
oczka juz w normie - dwa dni kropelek i sa bialutkie ;)
kaszelek w nocy malutka T. nadal meczy i glosik wciaz inny
ale poza tym apetyt znow mamy i to nie do pojecia
hmmm ciekawe po kim :P
i usmiech tez wrocil, troche szalenstwa i zabawy na dworze
nie ma lepszego lekarstwa niz swieze powietrze...
a ze goraczki juz nie ma
kaszelek sie odrywa i nieczesto pojawia
nie wiem jak Wy Mamy ale my malutka na powietrze wypuszczamy...
zwlaszcza kiedy na zewnatrz cieplej niz w srodku
niestety katar lejacy sie z noska nie do opanowania :/
a ze czas minal i do pokoju juz pora
to i usmiech z buzki tez zniknal... :(
ehh za pare dni zdrowa jak ryba znowu cale dnie bedzie brykac na trawniku ;)
a wloski jakis czas temu o takie byly:
i korkociagi z tylu sie porobily:
zyczcie nam zdrowka, troche sie przyda ;)
sciskamy goraco! <3
a okazji Waszego Święta nasze łobuzy ;)
nie zgadzam sie na kopiowanie,
wykorzystywanie i jakiekolwiek przetwarzanie moich zdjec!





















































