Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bolesne ząbkowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bolesne ząbkowanie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 lutego 2013

zęby...

tak sie czasami zastanawiam i sobie mysle...

po co one rosna kiedy i tak zaraz wypadna azeby kolejne urosly w ich miejsce?

nie latwiej by tak bylo urodzic sie 'z' i nie meczyc sie tyle?

my jak my, ale takie male niewinne bobiątko... ehhhhh

niekiedy bezsilnie rozkladamy rece, bo co mozna zrobic kiedy zrobilo sie juz chyba wszystko, a one i tak wyjsc musza?

ale patrzec jak malutka sie meczy, placze, marudzi, przytula, nie mogac znalesc sobie miejsca i nic absolutnie nic nie pomaga...

straszne

ale wierzcie mi ze te do tej pory, to naprawde byl pikuś ;)

teraz ida nam cztery czworki i dwie dolne dwojki... kolejnosc sie troszke poprzestawiala (a czy to zawsze musi byc ksiazkowo... oczywiscie ze nie!)

i tak przyznam szczerze, ze teraz to dopiero jest szkola przetrwania i dla nas i dla malej N.

kazdy objaw ksiazkowego bolesnego zabkowania pojawial sie 
dzien w dzien, 
noc w noc

biedna mala N.

ale...

wreszcie sa, trzy sobie poradzily...

apetyt jest, 
usmiech jest, 
minki sa,
szalenstwo w oczach - jest 
i to nieustajace poszukiwanie tego 'co by tu zmajstrowac' zdecydowanie powrocilo ;)

tak nam tego brakowalo, ze juz normalnie czlowiek wariuje i sie zastanawia.... 
a moze to cos innego?

nie - to nie jest nic innego - to sa okropne przebijajace sie zebole, 
na ktore kazda mamusia tak bardzo mimo wszystko czeka i sa <3

a oto dowod:

na te czworeczki:


dobranoc :*


nie zgadzam sie na kopiowanie, wykorzystywanie i jakiekolwiek przetwarzanie moich zdjec