Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Taszka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Taszka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 marca 2013

lots of work

kolejne dni wolne intensywnie spedzone

a ze trafily sie dwa pod rzad <marzenie>

dokonczylysmy wiele zaleglosci, 
w zasadzie... jeszcze nadrabiamy... 
a i powstaly nowe pomysly ;)

i tak jednym z nich, zaczerpnietym od przyjaciolki jest:


okladka na ksiazeczke zdrowia 

ta nalezy do T. 

i zeby nie bylo, oczywiscie jest sowa <3

kolejna napewno powedruje do Anusi :)

również sowia czapeczka, żeby nie było Taszkowa jest:


a i spiacy lisek <3 zakochalam sie...



zaraz za ksiazeczka i czapeczkami - pieluszkowe prezenty:






/wiecej zdjec wkrotce/

do tego dokonczylam misia widzianego gdzies w sieci..

ale poszarpanego przez maszyne do szycia..

ktory zasiadl na tablicy:




dzis tez skonczona poducha:





a zaraz za nia powstanie kocyk, 
dzis skonczylam przygotowywac materialy, 
jutro zabiore sie za szycie:




jest jeszcze wiecej gotowych handmade'ow

ale pokazac ich jeszcze nie moge ;)

a tymczasem kilka zdjec naszego bąbelka

 zaraz po spacerku:



\
u taty najlepiej:




i kiteczki:





wiec do nastepnego poscika :*




nie zgadzam sie na kopiowanie, wykorzystywanie i jakiekolwiek przetwarzanie moich zdjec

piątek, 1 marca 2013

miauuuuu

dla swojej coreczki zrobilabym wszystko

wskoczylabym w ogien a nawet zjadlabym...

no niewiem buraczki, owoce morza, czosnek, zupe pomidorowa, uszka, (bleeee)
dlugoby tu wymieniac

/niejadek ze mnie stad menu strasznie malo rozbudowane ;)/

a ze ostatnio az Jej sie uszka trzesa na widok kotkow -

to za kotka sie wzielam i... 
gotowy!

przedstawiam, 
chyba panem Miauuu go nazwiemy, bo tak wlasnie na kotka wola ;)



a ze sloneczko piekne mielismy za oknem, to i kotek na spacer wyszedl i na mureczku zasiadl :)

ostatnio pokochałam też liski...

rysuje więc na papierze i przerzucę na Taszulkową czapę, liski boskie są <3

tymczasem milej i spokojnej nocki wszystkim Wam kochani zyczymy :*


nie zgadzam sie na kopiowanie, wykorzystywanie i jakiekolwiek przetwarzanie moich zdjec




tworczosc malej T.

ostatnimi czasy nasza malenka N. robi to, 
co kiedys kochala Jej mamusia...

ndal kocha choc raczej nie praktykuje...

rysuje <3

rysuje wszystko, wszystkim i niestety prawie wszedzie

zaczela od kartek, piekne malunki, wszystkie zbieram ;)




a kiedy kartek juz brak, znajduje nowe, dziwne miejsca 
(na szczescie bardzo latwo zmywalne w razie potrzeby i malego niedopatrzenia)



hmmm mozna by nawet dostrzec literki
moja zdolna T. <3

niestety znajduje tez miejsca, ktore mniej nam odpowiadaja
maluje po misiach, na szczescie nie widac ;p
gdzie stanie - maluje

i tak ostatnio tez sciane dorwala,
na szczescie szybko spostrzeglam 
wkroczylam do akcji i sciane uratowalam ;)

i o dziwo bylo to pierwszy i ostatni raz :D

zaopatrzylismy sie w zapas papieru i narazie, odpukac, na kartkach poprzestala 

i kilka innych fotek z malarstwa ;)







i prawdziwe arcydziela, dopracowane do ostatniej kreski :D





piekne prawda? :)

aktualizacja 27.04.2013 g. 01:34 w 30-te urodzinki tatusia ;)

rosnie nam Picasso!

 od pozycji stojacej




 przez siedzaca





i tak az do lezacej ;)


a na koniec hmmmmmmm
 oceniamy :D


i pozdrawiamy! :)

nie zgadzam sie na kopiowanie, wykorzystywanie i jakiekolwiek przetwarzanie moich zdjec!

czwartek, 21 lutego 2013

water fun ;)

od dawna wybieralismy sie z T. na basen, ale na wybieraniu sie skonczylo...

ktoregos dnia pojechalam kupic niezbedny asortyment dla bejbikow wiec zaopatrzeni bylismy

i tak budzimy sie dzis rano i cos nas tknelo - jedziemy na basen!

i pojechalismy

tak na probe zobaczyc jak bedzie

a ze N. uwielbia podtapiac nam cala podloge i wszystko dokola pluskajac sie w wanience pomyslelismy ok, chyba nie bedzie wiekszego problemu z oswojeniem z woda

zapakowani, prawie jak na wczasy, ruszylismy w droge

wkoncu komu w droge temu czas, do pracy przeciez tez trzeba isc w miare na sucho ;)

pojechali, dojechali, weszli, sa!!!

no to jestesmy... wkoncu na miejscu :)

do szatni, przebieramy sie, bierzemy prysznic i predziutko na basenik

a tam peeeeeelno ludzi, no tak wkoncu ferie

i tu pierwsze schody, nie bylo juz latwo

N. za nic w swiecie nie chciala mamuni puscic, 
glosno wszedzie, mokro wszedzie - nic wiec dziwnego, ze sie wystraszyla..

pierwsze pare minut nic, 
nie chciala tu, nie chciala tam, 
wrecz momentami bliska placzu byla :(

takie malenstwo w tak wielkim swiecie...

gdzie ta mama mnie tu wywiozla?! 
ehhhhhh

ale nie poddajemy sie, 
chodzimy, pokazujemy, 
troszke moczymy i nagle przed nami malenka fontanna

my coraz blizej, T. wrecz blysk w oczkach,
ale nadal mamusie poddusza ;)

plytko tam wiec zasiedlismy, w uscisku ale nadal z blyskiem 

i siega, probuje, dosiegnac nie moze

mama podsuwa wiec jest coraz blizej, 
a siegnac nie moze, 
to sama probuje, 
pooddychac pozwolila i jest - siedzi - juz sama w basenie, 
plytkim do kostek a jednak w basenie i sama, juz nie na rekach
cala juz mokra, lekki nielad artystyczny ze swiezo wyprodukowanych cudnych wloskow na glowie, ktorych nigdy za malo ;)


ta pierwsza minka moze przypominac lekki grymasik, 
ale wierzcie mi,
to jest czyste szalenstwo i radosc wielka ze chlapnie 
cos na nosek, i brzuszek, i na mame ;)

i nie wiem ile to trwalo ale po moze minucie, koniec, jest wszedzie <3





a wyjscie? 
probowalismy odwrocic uwage (wkoncu za chwile do pracy) 
tylko jak tu odwrocic uwage kiedy woda wszedzie, dzieci wszedzie... ;p

no nic, udalo sie i jedno jest pewne - bedzie czesciej ;)

tyle radosci w jednym miejscu.....


aktualizacja 24.02.2013, 20:26


i zdjęć pare z kolejnych basenowych zabaw z dziadkiem
 






nie zgadzam sie na kopiowanie, wykorzystywanie i jakiekolwiek przetwarzanie moich zdjec!



środa, 13 lutego 2013

no to zaczynamy..

Od jakiegoś czasu siedzę i czytam i patrzę i oglądam..
i postanowiłam założyć bloga..
postanowiłam już baaardzo dawno temu, ale na postanowieniu się skończyło..
do teraz ;)
pisarka ze mnie żadna, ale podzielić się chciałam tym, co mam, tym, co robię, tym, co kocham i tym, co lubię..

no to zaczynamy..

ponad rok temu urodziłam prześlicznego, malutkiego aniołeczka; te cudo nad cudami wywróciło cały mój świat do góry nogami..

moja malutka, śliczniutka Taszka <3



i przez cały ten piękny czas chciałam być mamą pełną gębą i mam nadzieję, że mi się udało ;)

oprócz wychowywania mojego i Tatusinego skarbu - coś mnie tknęło i zaczęłam...

szyć :)

wszystko to, co wiązało sie z dzieckiem czyli najprościej wszystko to, co KOCHAM! 

córeczka i szycie, 

a po szyciu wszystko związane z handimanią, 

to właśnie ostatnio zajęło większą połowę mojego życia i teraz robię to, co lubię 

więcej...

kocham! <3



nie zgadzam sie na kopiowanie, wykorzystywanie i jakiekolwiek przetwarzanie moich zdjec













poniedziałek, 11 lutego 2013

zęby...

tak sie czasami zastanawiam i sobie mysle...

po co one rosna kiedy i tak zaraz wypadna azeby kolejne urosly w ich miejsce?

nie latwiej by tak bylo urodzic sie 'z' i nie meczyc sie tyle?

my jak my, ale takie male niewinne bobiątko... ehhhhh

niekiedy bezsilnie rozkladamy rece, bo co mozna zrobic kiedy zrobilo sie juz chyba wszystko, a one i tak wyjsc musza?

ale patrzec jak malutka sie meczy, placze, marudzi, przytula, nie mogac znalesc sobie miejsca i nic absolutnie nic nie pomaga...

straszne

ale wierzcie mi ze te do tej pory, to naprawde byl pikuś ;)

teraz ida nam cztery czworki i dwie dolne dwojki... kolejnosc sie troszke poprzestawiala (a czy to zawsze musi byc ksiazkowo... oczywiscie ze nie!)

i tak przyznam szczerze, ze teraz to dopiero jest szkola przetrwania i dla nas i dla malej N.

kazdy objaw ksiazkowego bolesnego zabkowania pojawial sie 
dzien w dzien, 
noc w noc

biedna mala N.

ale...

wreszcie sa, trzy sobie poradzily...

apetyt jest, 
usmiech jest, 
minki sa,
szalenstwo w oczach - jest 
i to nieustajace poszukiwanie tego 'co by tu zmajstrowac' zdecydowanie powrocilo ;)

tak nam tego brakowalo, ze juz normalnie czlowiek wariuje i sie zastanawia.... 
a moze to cos innego?

nie - to nie jest nic innego - to sa okropne przebijajace sie zebole, 
na ktore kazda mamusia tak bardzo mimo wszystko czeka i sa <3

a oto dowod:

na te czworeczki:


dobranoc :*


nie zgadzam sie na kopiowanie, wykorzystywanie i jakiekolwiek przetwarzanie moich zdjec





niedziela, 10 lutego 2013

sowy tu, sowy tam...

nie wiem czemu tak mocno uwielbiam te sowy, ale faktem jest to, ze ja je naaaaprawde uwielbiam ;)

szukam sowy, szyje sowy, maluje sowy, zbieram sowy..

taka mala wielka sowomania <3

sowa na czapce, sowa na bluzce, sowa na scianie, na torcie, dekoracjach, w lozeczku, a nawet na pupie N. ;)

a dzis tak dla odmiany skonczylam szyc...

kolejna sowe :)

i ta zostaje z nami <3

dla mojej malenkiej kruszynki, dla malej T.

inna niz poprzednie, ale rownie mocno ją przytula

i dzis zrobila cos pieknego, od czego lezka kreci sie w oku i serducho szybciej bije

wdrapala sie na mamusie tak szybko, ze w zasadzie pomyslalam - hmmmm zapewne mnie ugryzie... co niestety czasami Jej sie zdarza kiedy ząbkuje... 
a teraz zdecydowanie zabkuje - poczwornie - czworkami

no wiec zblizyla usteczka i dala mi cudnego buziaczka <3 

takiego z 'cmoknieciem' ;p heh 
z 'dzwiekiem' mijajacym sie troszke w czasie z cala sytuacja ale nadal przeslodko <3

nie wiem ile mialo to wspolnego z dzisiejsza sowka, bo coraz czesciej tak cudnie buziuje,
ale wmawiam sobie, ze jednak mialo ;)

a dzisiejsza sówka wyglada tak:








nie zgadzam sie na kopiowanie, wykorzystywanie i jakiekolwiek przetwarzanie moich zdjec








blizniacze sowki ;)

jakis czas temu pisalam o tym, ze powstana kolejne dziewczece soweczki...

i powoli sie tworza, w zasadzie jedna jest juz gotowa

ale...

nie obylo sie bez przeszkod, 

przede wszystkim mojego ostrego zapalenia gornych drog oddechowych

hmmmm nie pierwszy ale mam nadzieje ze juz ostatni raz!

a sio z mojego domu!

...antybiotyk, ogolne oslabienie, ogien w gardelku, powiekszone wezly, a nad ranem glos niczym nie przypominajacy kobiecego tonu ;p 

pani z rejestracji nie wierzyla chyba ze to ja kobieta - probuje zarejestrowac siebie - kobiete, a nie moj maz probuje zarejestrowac zone ;)

na szczescie ten najgorszy moment nieustajacego lezenia w lozku, lekow i przede wszystkim tego ze nie moglam porzadnie ucalowac mojej malutkiej N. juz minal i powolutku wracam do zdrowia ;)

mua mua mua sciskam i caluje az ode mnie ucieka ;)

i oczywiscie szyje,

szyje sowki, dwie, identyczne mam nadzieje, bo dla blizniaczek

Zuzi i Poli

ta dla Poluni powstala pierwsza i jest juz gotowa:






 a tak wyglada w calosci:
 

***
no i udalo sie zakonczyc druga soweczke

dla Zuzi (jeden maly szczegol ;p):


a efekt koncowy wyglada tak:




jeszcze tylko zapakowac i do rąk Mamusi :)


nie zgadzam sie na kopiowanie, wykorzystywanie i jakiekolwiek przetwarzanie moich zdjec