czwartek, 26 grudnia 2013

Teepee & Christmas time


Pamietacie domek z kartonu?

otoz mozecie o nim zapomniec

trzymal sie naprawde dzielnie

do czasu urodzin Taszki..

cztery na jednego - no chance i domek obecnie nie istnieje

no to wzielismy sie za namiocik..

nie bylo latwo, bo szycia, ciezkiego szycia,
krojenia, mierzenia, zszywania i obszywania mnostwo

ale dalysmy rade..

razem :)



Taszka jeszcze nie do końca zdrowa byla,
jesc nie chciala,

spac nie chciala,
 marudna byla,
tylko ciagle u mamy na rekach..
szycie z dzieckiem na kolanie - no da sie jak sie maluszek uprze ;)

Tato wynalazl kije idealne,
material czekal w szafie:



cola, aparat, nawet woda morska pod reka ;)


ale pierwsze dni nie dalo rady

"mamusiu, opka" to juz po nocach sie snilo

 A tak wracajac do choroby, biedne te dzieciaczki,
jedno lapie od drugiego, odpornosc ponizej zera..
tak jak zimową porą powinno byc za oknem ;)
Padnięte, kaszlące, spałysmy i spałysmy, obiad wciskałysmy i dalej spałysmy..
braciszek ogień rozpalił, juz tak dawno przyjemnie nie było..

fajne ciepelko, grube koce, bamboszki, herbatka (z Cola na zmiane ;P)
i do lozeczka

 a potem -
kolejna nieprzespana noc.. 

5:30 ostatni raz zerkam na zegarek 
(na marginesie chyba dopadają mnie migrenowe bóle głowy.. 
a czesto zastanawialam sie jak to jest mozliwe zeby az tak bolala glowa..
co zrobić..wiem juz ze jest to mozliwe i w stopniu ogromnym a fuuu!
pomoc potrzebna od zaraz ;))

Męża więc pilnowałam, co by na 5 do pracy dotarł
a jak już zasnęłam to dziękować, że późno, 

bo gdzieś blisko 10tej budziła mnie Taszka
i tak o 13tej na drzemkę Ją wysylalam, licząc oczywiscie że też skorzystam.. 

ale nie tym razem i nie nastepnym
wiec zawzięcie kończyłam domeczek - zawzięcie, 
bo, jak pisalam, z córeczką na jednym kolanie.. 
i nawet skończyłam!
T. nieoderwana od mamusi baaaardzo..
za nawet otwartymi drzwiami jak stawalam to zupelnie jakbym zniknela
bidulka moja :*

Jeden plus tego taki, ze przytulac sie chciala nieskonczenie <3
niefajne jest juz noszenie na rekach
to nie czasy niemowlaczka, kiedy to wydawala sie i tak coraz ciezsza..
teraz o tak! teraz, nie wtedy, była ciezka!
Toż to jak na silowni, trening non stop ;)
  mowie Wam, 
miesnie mam! 

I tak wkółko,
leki podałam - na sen czekałam..
zaraz za Nią
ale to chyba jeszcze nie teraz
całkiem twarda byłam, niestety Ona tez,

sen = ostateczność ;)

Tak to w chorobach u wszystkich bywa, że łatwo nie jest..
Teraz dla odmiany palec u nogi w kolorach teczy posiadam ;)
Kolorowo na Święta się zrobiło :/

Ale nie o tym ;)

No to się szyje;

okienko - jest:


sciany - są:


 szkielet - jest:


Ścianki już zszyte:


 Pomocnik najcudowniejszy pod słońcem - też siż czasem uśmiechał ;)

i pomagać chciał, a jak nie wychodziło, to się denerwował, szkrabol <3

 Kilka dni przerwy, 
bo lewe udo mialabym wieksze niz prawe, 
patrzac na ciezarek ;)

Taszuniu malutka, jeżeli kiedyś to przeczytasz,
to jesteś najlżejszym pióreczkiem na całym świecie :*

* * *

Znowu przedświąteczny nastrój:


i powiem Wam, ze jest ktos, kto bardziej niz ja takie cieplo uwielbia..

To jest nasza Ika..

ktora widac..

i ktora mam wrazenie przed barierka moglaby nawet spac.. jak najblizej

i spi, odplywa, caly dzien jej nie ma :P

Pies to ma zycie <3

A namiocik teraz juz gotowy:



 

 

a jakis czas temu porobilam dodatki,

teraz je widac:


pompony, korona, gwiazdka, chmurka:



 







korona za duża, ale zabawa przednia ;)


tu też zabawy różne, a zdjęć całe mnóstwo:



"Siukaj Taśki"


 



"Mamus, kuku"


A teraz jest m.in. tak:
"Mamusiu, ziobać, kokam"




A tu dzisiaj, świątecznie:




Przy okazji świątecznych generalnych porządków, znalazłyśmy kaftanik r.56:


chyba juz troszke za maly

loczki nabrały skrętów:


prezenty boskie, mamusine sówkowe skarpety <3, ale przymierzyć nie dała:



i tak połowa Świąt za nami :(

znów cały rok czekania
 
 Ale jedno jest pewne, czym starsza, tym cudowniejsza <3
a Mamusine lovE do niej wieksze.
Otwieranie prezentów to było najlepsze, co w te Święta nas spotkało,
Jej radość, szaleństwo, skoki, tańce, ohy, ahy, jejciu, ojej, jaacie, dziecięcy słowotok,
zachwyt na twarzy..
 zdjęcia nie oddaja tego, co to dziewcze małe wyprawiało <3

od choinki:

przez bombki:

po prezenty:
 pełen zachwyt!
 Nie wiedziałam co robić..
 kręcić, fotografować, całować, ściskać..


Wszystkiego za malo ;)

Raz jeszcze Wesołych Świąt!


Wszystkie zdjęcia są naszą własnością i nie moga być użyte bez naszej pisemnej zgody. Nie wyrażamy zgody na ich kopiowanie, rozpowszechnianie czy edycję!
All photos are copyrighted material and may not be used without expressed written permission. Photos may not be copied, used or reproduced!

2 komentarze:

  1. Cudny domek, akurat wstawiłam na bloga nową notkę ze zdjęciem Mi w tipi. Co prawda nie tak urodziwym, za to takim prawdziwym indiańskim ogromnym. U Was jak zwykle wszystko piękne i ze smakiem. A poducha-gwiazdka- cudo! Nawet nie chcę myśleć ile wysiłku trzeba włożyć w taki piękny namiot i te wszystkie perełki, podziwiam. Cóż, zapraszam na nasze, chaotyczne i pstrokate podwórko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzialam olbrzymie i boskie <3 a Coreczki wloski jeszcze cudniejsze ;) a ja dziekuje za mile slowa!

      Usuń