poniedziałek, 21 stycznia 2013

szkolen ciag dalszy...

dzis wstalam o 8...

strasznie zmeczona, nieprzytomna...

ja a co dopiero N. bidulka dwie dwojeczki pchaja sie naraz i spokoju malutkiej nie daja, a i mnie osemeczka niezle dala popalic tej nocy, ehhh...

czasami jest naprawde ciezko, do nieprzespanych nocy sie juz przyzwyczailam, ale takie kiedy wybudza sie nawet co pare minut sa meczace dla nas, a najgorsze ze tez dla Niej (i te opuchniete oczka...)

a w dzien po takiej nocy, kiedy ja padam na twarz, Ona pelna energii nieustannie sie smieje ;)

ale wracajac do tematu, powroty do pracy sa ciezkie

budzik zadzwonil o 8 rano... ale N. jeszcze spala oczywiscie ze mna po tak ciezkiej nocy...

nie mialam serca Jej budzic, czy ruszyc bo tak mocno trzymala mnie wtulona za szyje, polezalam z Nia chwile i potem nie bylo wyjscia - wstac musialam

ale udalo mi sie wyjsc tak, zeby jeszcze pospala i poszlam sie przygotowac do pracy

a ze bylo juz dosc pozno zaczelam sie spieszyc

obudzila sie - tulila tulila i jeszcze tulila jak co rano <3 potem mleczko, przebrac, bajeczka i juz prawie jestem spozniona

no to hop szybko do babci zaprowadzic N. na gore i do pracy...

przed czasem na miejscu czekam, wchodze, jestem, szkole sie...

<tak szybko wybieglam z domu ze nie zdazylam zauwazyc ze odczuwalne chyba z -17 na dworzu...

ale nic jestem juz w srodku, szkole sie...>

i slysze no to na koniec idziemy na dwor gasic pozar... a ja taka 'rozebrana' ehhhhh

no coz trzeba, to trzeba - pozar ugasze, wkoncu dowiem sie jak uruchomic gasnice niby takie proste ale teoria teoria a praktyka daleko w polu

ide, gasze, jedna gasnica... proszkowa byla ;) zawleczke wyciagam malo mi palec nie odpadnie ale jest i co i jakas popsuta... (Pan Strazak ocenil ze ta sie nie nadaje, cos z nia nie tak) a pozar rosnie i rosnie i coraz wyzej i wyzej - lece po nastepna, kolejna zawleczka palec juz wiekszy i gasze... i ugasilam ;) i dumna wracam a one - te palce - jeny po szkoleniu bhp malo i musieliby ratowac moje palce... bordowe odmrozone wrecz :/ ajc bolalo...


jeszcze w domu wracaly do siebie, ale juz sa, w pelni sprawne ;)

i tak juz 15:30 szybko po kwiatki, do jednej babci, do drugiej babci, dzien minal...

poszyc chcialam, juz wykroje przygotowalam dzien wczesniej i... nie zdazylam,

moze i dobrze, zmeczona jestem... poszyje jutro albo pojutrze lub za 3 dni... bo praca :/

potem dzien wolny poswiece szyciu i sie pochwale ;)

beda sowki moje ulubione <3 dla dwoch mezczyzn tym razem ;)

a teraz czas spac ;)

wszystkiego najwspanialszego dla wszystkich Babc! :)



nie zgadzam sie na kopiowanie, wykorzystywanie i jakiekolwiek przetwarzanie moich zdjec



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz